Do naszej redakcji trafił mail w sprawie zimowego utrzymania pabianickich dróg.
"Szanowni Państwo,
niedawno w internecie krążyły zdjęcia z ulicy Sybiraków - ulica dosłownie zasypana śniegiem, a reakcji służb próżno było się doszukać. Sprawa wywołała sporo emocji, więc dziś rano, będąc akurat po drugiej stronie Pabianic, postanowiłem zwrócić uwagę na to, jak wygląda sytuacja drogowa w tej części miasta.
I muszę przyznać, że przeżyłem niemałe zaskoczenie.
Otóż "droga" widoczna na zdjęciu, która nie jest żadną drogą, nie ma nazwy i formalnie nie istnieje (sprawdziłem to na Geoportalu, zanim zdecydowałem się do Państwa napisać), została wzorowo odśnieżona i posypana. Gratulacje dla służb: skuteczność godna podziwu, zwłaszcza wobec obiektów widmowych.
Oczywiście rozumiem, że gdzieś w oddali stoi jeden, jedyny dom i jego mieszkańcy również zasługują na bezpieczny dojazd. Tyle że kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się z pompą otwierana jakiś czas temu ulica Debicha (a według drugiej tabliczki Tatarkowa - być może to nowa forma urbanistycznej zagadki), która dziś jest kompletnie zasypana śniegiem. Ani piasku, ani soli, ani śladu interwencji. Natomiast kolejna ulica, Orna, już posypana...
I tu rodzi się pytanie: na jakiej zasadzie działa ta selekcja? Czy ZDM posiada aktualną mapę oficjalnych dróg, czy może odśnieżanie odbywa się metodą "kto pierwszy, ten lepszy"? A może to element miejskiej gry terenowej - jedni mają piasek, drudzy śnieg, a wszyscy zgadują dlaczego?
Być może do sprawy odniesie się pan wiceprezydent, który - jak wiadomo - chętnie pozuje na tle nowo wyasfaltowanych pabianickich dróg i, o ile się nie mylę, bezpośrednio nadzoruje ZDM. Chętnie dowiemy się, według jakiego klucza wybiera się drogi realne, fikcyjne i te "pomiędzy".
Czekamy na odpowiedź urzędników. Jeśli zostanie udzielona, opublikujemy ją.
2 0
No i teraz wychodzi na to, że włodarze miasta kompletnie ignorują mieszkańców w internecie. Wystarczyłoby, gdyby któryś z radnych był nieco bardziej proaktywny na rzecz mieszkańców, a nie na rzecz własnego ego na Facebooku, i wyłapał sytuację z ulicą Sybiraków, odpowiednio się do niej ustosunkował i już by nie było argumentów, by się czepiać o marnowanie piasku i mocy przerobowych gdzieś w polnej ulicy dla jednego domu, tylko szłaby narracja "dbamy o wszystkich, niezależnie od statusu drogi". Jest XXI wiek, polityka jest emocjonalna, więc warto wychodzić do ludzi z dobrymi emocjami, łamać dystans w necie, a nie robić ze swojego profilu społecznościowego plakatu wyborczego. Pabianice mają szansę rozgonić to towarzystwo, które rządzi obecnie, bo katalog ich wtop zaczyna już się rozchodzić w szwach.