W środę, 6 maja o godz. 21:00 na antenie Crime+Investigation Polsat zostanie wyemitowany odcinek programu „Nastoletnie polskie zabójczynie”, poświęcony jednej z najbardziej wstrząsających spraw kryminalnych z Pabianic. Chodzi o zabójstwo 35-letniego Jacka Sz., do którego doszło 28 maja 2002 roku.
Wszystko zaczęło się od rozmów przy alkoholu i pozornie błahych przechwałek. Jacek Sz. miał mówić, że sprzedał działkę i ma przy sobie większą sumę pieniędzy. Ta informacja, zasłyszana przez młodych ludzi, szybko przerodziła się w plan. Kilka dni później w mieszkaniu przy ul. Moniuszki 45 doszło do brutalnej zbrodni - mężczyzna zginął od ciosów nożem.
Tak w 2002 roku sprawę relacjonowało Życie Pabianic:
„Sąd przy Warszawskiej, poniedziałek 3 czerwca, godzina 12.15. Policjanci wyprowadzają czworo młodych ludzi skutych kajdankami. Są ubrani w brązowe, więzienne uniformy. Na nogach mają buty bez sznurówek. To podejrzani o morderstwo. Aresztanci nie próbują zasłaniać twarzy, choć błyskają lampy aparatów fotograficznych. Hardym wzrokiem patrzą ponad głowami policjantów i gapiów. Śmieją się. Policjanci po kolei prowadzą aresztantów do sali rozpraw. Butni młodzieńcy ‘miękną’ z każdym krokiem. Gdy wchodzą na salę rozpraw, są już przerażeni.
Pierwszy jest Artur G. – wysoki, chudy rudzielec. Po pięciu minutach wychodzi z sali z podniesioną głową. Już nie patrzy tak śmiało. Prokurator zarzuca mu pomoc w dokonaniu zbrodni. To on skombinował rękawiczki i przyniósł nóż z własnej kuchni. Po nim prowadzą bruneta z fantazyjnie wywiniętą grzywką – Jarosława B. Według policji to on zadał śmiertelne ciosy nożem. Idzie ze spuszczoną głową. Ewelina O., podejrzana o współudział w zbrodni, jest szczupła i przygarbiona. Jej drobną twarz okala burza blond włosów. Ma 18 lat i już 3-letnie dziecko. Z sali wychodzi zapłakana. Jako ostatni na salę rozpraw trafia szczupły brunet z tlenioną czupryną – Artur O. Jemu prokurator zarzuca paserstwo i niepowiadomienie o zbrodni.
Jest po godz. 15.00, gdy wszyscy trafiają do celi na parterze sądu. Tu czekają na decyzję sędziego Jacka Olszowca. Po kilkunastu minutach ciszy z aresztu dobiegają wesołe rozmowy i beztroski śmiech. Jest tak głośno, że strażnik ucisza: – Spokój! Nie jesteście tutaj sami!.
Godzina 16.00. Wiadomo już, co postanowił sąd. – Jest cztery do zera – mówią slangiem policjanci. To znaczy, że wszyscy trafią za kratki.
Artur O., Artur G. i Jarosław B. pojadą do więzienia w Sieradzu. Ewelina O. trzy miesiące spędzi w więzieniu dla kobiet przy ul. Beskidzkiej w Łodzi.
Planowała Natalka
Tymczasem przed sądem zatrzymuje się policyjny polonez. Na tylnej kanapie siedzą dwie drobne blondynki. Mają zaledwie 14 i 15 lat. Są ubrane w biało-niebieskie piżamy – regulaminowe stroje z izby dziecka w Łodzi. To Justyna O. i Natalia K., podejrzane o współudział w zabójstwie.
Zasłaniają się zbyt długimi rękawami. Policjanci wprowadzają je na schody. Dopiero tutaj dziewczyny odsłaniają twarze. Są rozbawione, wymieniają łobuzerskie uśmiechy.
Na drugim piętrze siadają na drewnianych ławkach. Czekają na rozmowę z kuratorem i sędzią. Milczą i tępo wpatrują się w kamienną podłogę.
O ich losie decyduje sąd rodzinny, bo obie są nieletnie. Prokurator chce, by Natalia odpowiadała jak dorosła. To ona – według śledczych – zaplanowała zbrodnię. Przygotowała nawet roztwór w strzykawce, żeby obezwładnić ofiarę. Wraz z Eweliną przytrzymywały Jacka Sz., kiedy Jarosław zadawał ciosy.
14-letnia Justyna nie brała udziału w zabójstwie, ale dzieliła się łupem. Wydawała pieniądze ukradzione zamordowanemu.
Sąd zdecydował, że Natalia trafi do poprawczaka w Falenicy. Justyna wróciła do domu.
„Porządny gość”
Kamienica przy Moniuszki 45. Tutaj mieszkała ofiara i jeden z młodocianych sprawców. Zaniedbane podwórko, ciemna klatka schodowa. Na drzwiach mieszkania zamordowanego wisi policyjna taśma z plombą.
– To był porządny gość – mówią mężczyźni siedzący przed domem. – Lubił wypić, ale kto nie lubi.
– Ci młodzi znali go i on znał ich – dodaje ojciec aresztowanego Artura G. – Mój syn często do niego zaglądał. Robił mu zakupy, bo Jacek nie mógł chodzić. Miał coś z kręgosłupem.
Jacek Sz. chwalił się gotówką. Kilka tygodni wcześniej sprzedał działkę rolną w Jadwininie.
– Zabili dla tych pieniędzy – mówi aspirant Dariusz Karpecki z pabianickiej policji. – Nie wiadomo dokładnie, ile mu ukradli. Mogło to być od 3 do 5 tysięcy złotych.
Nóż, którym dokonano zbrodni, sprawcy ukryli na dworcu Łódź Kaliska. Tam też podzielili się pieniędzmi.
– Mój syn o niczym nie wiedział – mówi matka Artura O. – Dopiero na dworcu powiedzieli mu, co zrobili.
Pieniądze szybko zniknęły. Sprawcy wydali je na ubrania, kosmetyki, telefony, zabawy w dyskotekach i przejazdy taksówkami. Balowali w Łodzi i Warszawie.
Spisali ich wcześniej
Zwłoki znalazła była żona Jacka Sz. Kobieta przyszła do mieszkania we wtorek przed godz. 18.00. Nikt nie odpowiadał. Otworzyła drzwi własnym kluczem. Mężczyzna leżał na wersalce, przykryty zakrwawionym kocem. Biegły lekarz stwierdził, że zmarł od ciosów nożem zadanych w klatkę piersiową. Ustalono, że żył jeszcze 26 maja wieczorem. Tego dnia pił alkohol ze swoim sąsiadem – 18-letnim Arturem G. – i jego znajomymi. Hałasowali tak bardzo, że sąsiedzi wezwali policję. Funkcjonariusze spisali uczestników imprezy.
– Kiedy dowiedzieliśmy się o zbrodni, wiedzieliśmy, kogo szukać – mówi aspirant Karpecki.
Nie musieli długo. Sprawcy zaczęli zgłaszać się sami. Pierwszy przyszedł na policję Artur G., dzień później Artur O.
– Syna nie było w domu od poniedziałku. Wrócił w sobotę – opowiada jego matka. – Powiedzieliśmy mu, że szuka go policja".
Po morderstwie przy Moniuszki (artykuł z czerwca 2002)
– Zabójcom grozi kara dożywotniego więzienia – mówi Krzysztof Ankudowicz, szef pabianickiej prokuratury.
Tak surowych kar mogą się spodziewać czterej podejrzani o zamordowanie 35-letniego mieszkańca ul. Moniuszki. Przypomnijmy, że Jacek Sz. zginął we wtorek 28 maja. Wcześniej chwalił się, że sprzedał kawałek ziemi i ma sporą gotówkę – około 5 tysięcy złotych. Słyszeli to młodzi ludzie, którzy bawili się w sąsiednim mieszkaniu. Postanowili zabić Jacka Sz. i zdobyć pieniądze. Zbrodnię planowali od piątku.
18-letni Artur G. przyniósł rękawiczki i nóż. 18-letnia Ewelina O. i 15-letnia Natalia K. trzymały ofiarę, gdy 18-letni Jarosław B. zadawał jej ciosy nożem. Artur O. nie brał udziału w samej zbrodni, ale przyjął część łupu. Podobnie zrobiła jego kuzynka, siostra Eweliny O. – 14-letnia Justyna. Dla sprawców 5 tysięcy złotych było fortuną. Pieniądze szybko wydali. W ręce policji wpadli w sobotę, a dwa dni później stanęli przed sądem i zostali aresztowani.
15-letnia Natalia K. nie przebywa w areszcie ze względu na wiek. O tym, czy będzie odpowiadać jak dorosła, zdecyduje sąd rodzinny. Na razie przebywa w ośrodku wychowawczym w Falenicy – tym samym, w którym przebywała pabianiczanka Ola Gietner, znana z filmu „Cześć, Tereska”.
Według policji to właśnie Natalia zaplanowała zbrodnię i brała udział w zabójstwie Jacka Sz. Miała przygotować środek usypiający i igłę do obezwładnienia ofiary. Ostatecznie jednak sprawcy zdecydowali się użyć noża.
– Natalka to niezłe ziółko – mówi ojciec Artura O., jednego z podejrzanych. – Pochodzi z Bełchatowa, ale od dłuższego czasu przebywała w Pabianicach. Spotykała się z moim synem. Kiedyś przyprowadziła do naszego mieszkania większą grupę znajomych, bo nie mieli gdzie spać. Pogoniłem ich. Potem słyszałem, że pomieszkiwała u starszych mężczyzn".
16-letnia Natalia K., jej osiemnastoletnia koleżanka Ewelina O. oraz osiemnastoletni Jarosław B. zostali skazani na najwyższą wówczas karę przewidzianą za to przestępstwo, czyli 15 lat pozbawienia wolności. Pozostali uczestnicy usłyszeli zarzuty paserstwa, pomocnictwa oraz niepowiadomienia służb o przestępstwie.
Natalia jest jedną z kobiet sportretowanych przez Katarzynę Bondę w książce "Polskie morderczynie", która analizuje motywy i tło zbrodni popełnianych przez kobiety.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz