Na ulicy Orlej zasłabł 40-letni mężczyzna. Dramatyczne sceny rozegrały się dzisiaj (7 stycznia) około godz. 11.00 w pobliżu przystanku autobusowego (skrzyżowanie z ul. Konopnickiej).
Zasłabł mężczyzna, który przechodził przez jezdnię. Stracił przytomność i upadł na chodnik w pobliżu przystanku MZK. Wokół niego natychmiast zebrała się grupka ludzi.
- Zatrzymał się radiowóz Straży Miejskiej, który przejeżdżał Orlą – informuje Tomasz Makrocki, komendant SM.- Strażnicy zajęli się poszkodowanym. Przystąpili do resuscytacji. Mężczyzna na chwilę odzyskał oddech.
Wezwano na pomoc karetkę pogotowia, ale w tym czasie nie było wolnych ambulansów. Na miejsce zdarzenia zadysponowano straż pożarną.
- Pojechały dwa zastępy – informuje mł. bryg. Michał Kuśmirowski z PSP Pabianice. - Strażacy przejęli poszkodowanego od strażników i dalej prowadzili akcję resuscytacyjną.
Strażacy musieli kilka razy użyć defibrylatora, bo ustała praca serca. Za trzecim razem udało się przywrócić czynności życiowe poszkodowanego.
W tym czasie na miejsce dojechały dwie karetki pogotowia. Mężczyzną zajęli się ratownicy medyczni. 40-latka przewieziono do szpitala im. Kopernika w Łodzi.
23 3
Bardzo proszę pisać prawdę ponieważ panowie ze straży miejskiej nawet palcem tego Pana nie tknęli.Tylko przejeżdżające osoby go reanimowały i to od tych osób straż pożarna przejeła tego Pana i przeprowadziła dalsze czynności reanimacyjne.Bardzo się cieszę że ten Pan żyje
4 5
Nie ładnie jest kłamać, byłem na miejscu i widziałem jak jeden ze strażników pomagał.
23 4
Też Się Cieszę że żyje ten Pan.
Straż miejska faktyczne ani palcem tego Pana nie dotknęła.
Brawo dla Pani która wszystko miała pod kontrolą, sam tęgo Pana Reanimowałem i naprawdę się cieszę że żyje...
1 0
Nieprawda!
Gdyby nie ratownicy, ten człowiek już by nie żył, ci biedni ratownicy musieli tak bardzo namęnczytć!
Mieszkam niedaleko tego samego przystanku, na którym mężczyzna stracił przytomność, w pierwszej chwili tego nie widziałam, ale ratownicy cały czas udzielali mu pierwszej pomocy, aż do przyjazdu karetki, potem zajęli się nim pracownicy medycznego ratunku.Gdybym wiedziała, że tak okłamujesz ratowników, nakręciłbym film o ciężkiej pracy, jaką muszą wykonać, ratując nam życie.
Gdyby nie oni, tego człowieka nie byłoby z nami.
Niski ukłon i podziękowania z całego serca wszystkim ludziom, naszym bohaterom, zwanym ratownikami i lekarzami pogotowia ratunkowego, którzy nie pozwolili umrzeć temu człowiekowi.
Nie znam żadnej z tych osób, ale widziałem sytuację na własne oczy.
Wstydźcie się trochę, gdy piszecie takie bzdury o ludziach, od których czasami zależy nasze życie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz