Polecamy

Zamknij

Skoczkowie z nizin

Elżbieta Tomes 15:25, 28.05.2026 Aktualizacja: 23:37, 28.05.2026
Skomentuj Skoczkowie z nizin Foto: KS Skocz po Marzenia Pabianice

Wielu na ich widok pukało się w czoło. Bo jak trenować skoki narciarskie w centralnej Polsce, setki kilometrów od najbliższych gór? Oni jednak nic sobie z tego nie robili. Dziś amatorzy z Pabianic regularnie stają na podium oficjalnych zawodów. Poznajcie niezwykłą historię klubu „Skocz po marzenia”.

 

Połączenie skoków narciarskich i Pabianic może wydawać się czystą abstrakcją. Tymczasem tutejszy klub pęka w szwach, a brak gór nie jest wymówką. Wszystko zaczęło się od prostego pomysłu, który szybko przerodził się w silną, lokalną społeczność. I choć wielu pewnie nie dawało im szans, klub szybko zaczął przyciągać coraz więcej osób.

- Ponad 100 osób z spróbowało już swoich sił jako skoczkowie narciarscy. Około 50 zostało przy skokach na stałe i reprezentuje KS Skocz po Marzenia Pabianice na zawodach – wylicza z dumą trener Dawid Jurga.

Na treningach w Pabianicach granice wieku praktycznie nie istnieją. Najmłodszy zawodnik jest z rocznika 2021 i już rok temu skakał w Mistrzostwach Dzieci w Wiśle.

– Nie ma się co dziwić, bo trenuje również jego trzech starszych braci. Jeden z nich idzie nawet do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Dla nas wiek nie jest żadną przeszkodą. Dajemy szansę rozpocząć przygodę ze skokami każdemu, kto o tym marzył – podkreśla trener. – Łączymy pokolenia Małyszomanii, Stochomanii i być może w najbliższym czasie Tomasiakomanii. Najstarsi zawodnicy mieli ponad 50 lat. To rodzice, którzy stwierdzili, że zamiast stać pod skocznią, lepiej też poskakać.

W Pabianickim klubie nikt też nie dzieli sportu ze względu na płeć. Trenują zarówno chłopcy, jak i dziewczęta. Żeńska sekcja staje się prawdziwą wizytówką klubu na arenie ogólnopolskiej.

– W tej kategorii mamy największe sukcesy. Joanna Malawska, rocznik 2014, tej zimy była druga w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski Dzieci w kombinacji norweskiej i trzecia w skokach – mówi z dumą Dawid.

Asia latem wygrała również największe zawody amatorskich skoków w Ruczynowie w kategorii kobiet. Za osiągnięcia w sezonie zimowym odbierała nagrody z rąk naszych olimpijczyków na zakończeniu sezonu w Zakopanem.

Z Rudzkiej Góry na światowe skocznie

Droga Dawida Jurgi do stworzenia własnego klubu to materiał na film. Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu od młodzieńczej pasji i determinacji, która wymagała wielu wyrzeczeń oraz setek kilometrów spędzonych w podróży. Mało kto uwierzyłby, że z Rudzkiej Góry można ruszyć na skocznie w całej Polsce, a nawet świata. Dziś zawodnicy pabianickiego klubu regularnie startują w zawodach, trenują na coraz większych obiektach i udowadniają, że skoki narciarskie nie są zarezerwowane wyłącznie dla Podhala.

Wróćmy nieco do korzeni...

To właśnie Rudzka Góra stała się impulsem do stworzenia grupy pasjonatów, którzy postanowili rozwijać skoki narciarskie w samym sercu kraju. Historia obiektu sięga lat 30. XX wieku. Pierwszą skocznię na tym wzniesieniu (ok. 230 m n.p.m.) wytyczyli i zbudowali w 1934 roku harcerze. Obiekt funkcjonował jeszcze w czasie II wojny światowej, kiedy korzystali z niego także Niemcy. Po latach miejsce ponownie wróciło do sportowego życia. W latach 70. powstała tam nowa skocznia o punkcie konstrukcyjnym K-15. Planowano jej dalszą rozbudowę, w tym położenie igelitu, budowę wieży sędziowskiej i trybun. Jednak ostatecznie inwestycji nie udało się zrealizować.

– W 2009 roku, jako gimnazjalista, z grupką fanów odnowiliśmy ją po swojemu i na miarę własnych możliwości. Od początku tej przygody mieliśmy swoje sekcje skoków w różnych klubach w Łodzi. Ważnym momentem były organizowane na niej Mistrzostwa Centralnej Polski w 2010, 2013 i 2016 roku – wspomina Dawid.

Przez kolejne lata pabianiczanin nabierał doświadczenia, często jeżdżąc całe noce pociągami w góry, taszcząc narty i resztę sprzętu. Z biegiem czasu stwierdził, że ciężko będzie dalej rozwijać się bez własnego klubu.

- Zebraliśmy grupę lokalnych skoczków i ruszyliśmy. Zdobyłem uprawnienia instruktora skoków narciarskich oraz trenera asystenta Polskiego Związku Narciarskiego - mówi.

Cztery lata temu pojawił się pomysł organizacji otwartych treningów, aby inni mieli łatwiejszy start na amatorskiej ścieżce. Od tamtej pory wszystko ruszyło lawinowo. Przez ten czas klub zorganizował 16 obozów. Na pierwsze skoki przyjechało 18 osób.

- Na czerwcowy obóz mamy już ponad 40 zgłoszeń. W międzyczasie powstał oficjalny klub zarejestrowany w Pabianicach – opowiada Dawid. - Skoki cieszą się dużym zainteresowaniem. Wiedziałem, że wiele osób, które nie mieszkają w górach, chciałoby spróbować tej przygody. Organizując pierwszy obóz, miałem nadzieję, że zapisze się chociaż 10 osób. Teraz zainteresowanie jest tak duże, że już się nie ogłaszamy.

Klub bazuje na stałym składzie, który stale pracuje nad swoimi umiejętnościami oraz na „poczcie pantoflowej".

Przy prowadzeniu treningów i obozów pomagają Jakub Radziszewski oraz Jakub Mirowski. Obaj swoją przygodę ze skokami zaczynali właśnie na Rudzkiej Górze. Dawid do dziś pozostaje rekordzistą tamtejszej dużej skoczni i nie ukrywa, że marzy o jej powrocie do czasów świetności. 

– Mam nadzieję, że ta skocznia jeszcze kiedyś odżyje i ktoś pobije mój rekord – mówi.

Na razie funkcjonuje mniejszy obiekt pokryty igielitem, dzięki któremu można trenować przez cały rok. 

Przedskoczkowie kadry narodowej

Zawodnicy pabianickiego klubu coraz śmielej zaznaczają swoją obecność na sportowej mapie Polski. Wspomniana wcześniej Asia Malawska to doskonały przykład na to, że w Pabianicach rośnie prawdziwy talent.

– Oprócz Asi jest wielu zaangażowanych młodych chłopaków, u których widać ogromną pasję do skoków. Niestety, nie trenują regularnie jak koledzy z gór, dlatego trudno im walczyć o podium. Jednak ciężko pracują i wierzę, że ktoś z nich trafi kiedyś do Szkoły Mistrzostwa Sportowego i będzie reprezentował nasz kraj, a wtedy wspomni, że swoją przygodę zaczynał ze Skocz po Marzenia – mówi z uśmiechem trener.

Wyróżniają się również starsi zawodnicy, których celem każdego sezonu są Mistrzostwa Świata Weteranów. Nasi seniorzy pomagali w treningach kadry olimpijskiej przed igrzyskami w Cortinie i Mediolanie. Byli przedskoczkami, a startował tam sam trener kadry Maciej Maciusiak. Klub może pochwalić się również medalami Mistrzostw Świata Weteranów oraz startami w Czechach, Estonii, Kazachstanie, Rumunii i Słowacji.

Między sukcesami a trudnymi doświadczeniami

15 lat temu lokalni pasjonaci skoków nie mieli zbytnio wstępu na skocznie, więc żeby trenować, musieli przeskakiwać przez płot. Teraz nikogo już nie dziwi, że przyjeżdża klub z Pabianic i staje na podium. Początki wymagały jednak gigantycznej pracy logistycznej. Największą barierą nie był wcale brak zapału, lecz brak sprzętu.

– Dzięki znajomościom i dotacjom udało się zgromadzić kilkadziesiąt kompletów do skoków, które przechowuję w prywatnym garażu. Trudna jest również cała „papierologia” – przyznaje nasz szkoleniowiec. 

Dziś klub działa już w pełni, ale rzeczywistość daleka jest od warunków znanych z górskich ośrodków. Wiele treningów odbywa się bez dostępu do dużej skoczni, co wymusza inne podejście do przygotowania zawodników.

– Trening motoryczny można prowadzić wszędzie, a nasz stadion w Pabianicach to bardzo dobre miejsce do pracy. Brak regularnych treningów na skoczni jest jednak widoczny, bo przy pierwszych skokach po przerwie zawsze pojawia się niepewność. Mimo to skaczemy tyle, ile mamy możliwości – mówi Dawid. 

W pracy z młodymi zawodnikami kluczowe są nie tylko warunki treningowe czy sprzęt, ale przede wszystkim cechy mentalne. Trener podkreśla, że w erze mediów społecznościowych coraz trudniej o pełne skupienie na skoczni.

– Obserwując naszą młodzież, stwierdzam, że umiejętność koncentracji jest najważniejsza. W dobie Facebooka, TikToka i Instagrama zawodnicy muszą skupić się na tym, co mają wykonać na skoczni, a nie na tym, czy tata na dole nagrywa filmik. Ważna jest również praca i trening poza skocznią, bo to tam buduje się formę.

Jakie chwile w pamięci trenera zajmują szczególne miejsce i dają największą satysfakcję?

- Takie, które pozwalają rozwijać się zarówno zawodnikom, jak i mnie samemu – odpowiada Dawid.

Wśród najważniejszych doświadczeń Jurga wymienia warsztaty trenerskie z kadrą narodową na Wielkiej Krokwi, gdzie miał okazję czerpać wiedzę od najlepszych szkoleniowców w kraju. Niezapomnianym wydarzeniem była także organizacja Mistrzostw Świata Weteranów w Szczyrku we wrześniu 2025 roku. Na starcie pojawiło się ponad 90 zawodników z dziewięciu państw, a nad przebiegiem zawodów czuwała niewielka grupa klubowych pasjonatów.

– To było trochę szalone, ale daliśmy radę. Zdobyliśmy ogromne doświadczenie i nawiązaliśmy wiele nowych znajomości – wspomina.

Choć sport dostarcza wielu pięknych chwil, w pamięci pozostają także trudniejsze momenty. Dawid przeszedł rekonstrukcję więzadeł krzyżowych po upadku na skoczni, a kontuzje zdarzały się również podczas klubowych obozów.

Zapytany o to, co daje mu większą satysfakcję – wyniki sportowe czy rozwój zawodnika – odpowiada bez wahania:

- Najwięcej radości przynoszą mi indywidualne postępy podopiecznych. Szczególnie ważne są chwile, gdy młody zawodnik po raz pierwszy przechodzi na większą skocznię. Widzę wtedy podekscytowanie i radość w jego oczach. To momenty, które cieszą najbardziej.

W telewizji wygląda łatwiej

Pierwsze podejście do skoczni niemal zawsze wygląda podobnie. Najpierw pojawia się ekscytacja, później chwila ciszy, a następnie respekt przed wysokością.

– Każdy myśli, że to wygląda jak w telewizji – siadasz i jedziesz. Ale kiedy dostają narty i widzą przepaść przed sobą, nogi się uginają – mówi trener. – Dlatego początki są spokojne. Najpierw zjazdy z zeskoku, oswajanie się z prędkością i sprzętem. Dopiero później przychodzi moment pierwszego prawdziwego skoku.

A kto przeżywa go bardziej – zawodnicy czy rodzice?

– Ojjj, chyba rodzice - odpowiada Dawid. - Bez nich nie byłoby tych dzieci na treningach. Rodzice są ważnym elementem każdego klubu sportowego. 

„Prekursor skoków poza górami”

Na co dzień Dawid Jurga pracuje jako inżynier produkcji w fabryce Miele w Ksawerowie. Po godzinach jest trenerem, organizatorem, logistą, serwismenem i zawodnikiem w jednej osobie.

– Prowadzenie klubu to ogromne wyzwanie. Muszę łączyć wiele ról naraz, ale nie narzekam. Dzięki temu poznaję świat skoków od środka i mogę dużo podróżować – mówi.

A podróży rzeczywiście było sporo. Na swoim koncie ma już skoki na ponad 40 obiektach, w tym w legendarnych miejscach, takich jak Oslo, Planica, Vikersund czy Predazzo. Teraz jego celem jest fińskie Lahti, gdzie w 2027 roku odbędą się zimowe igrzyska mastersów.

Sam o sobie najchętniej mówi jednak nie „trener”, lecz „prekursor skoków narciarskich poza górami”. I trudno się z tym nie zgodzić. Kiedy zimą na terenie Lewityna zorganizował otwarty dzień skoków i narciarstwa biegowego, zainteresowanie było ogromne. Klub bezpłatnie udostępnił sprzęt i pomagał każdemu, kto chciał spróbować swoich sił. Kilka osób zostało i dziś regularnie trenuje już na prawdziwych skoczniach.

Do tego dochodzą lokalne inicjatywy, organizacja zawodów „Biegówki w centrum Polski”, wsparcie akcji charytatywnych czy współpraca z Akademią Lotnika. Wszystko po to, by pokazać, że skoki narciarskie mogą mieć swoje miejsce także daleko od górskich krajobrazów.

Chcemy skakać po marzenia

Choć klub rozwija się dynamicznie, trener nie lubi planować zbyt daleko w przyszłość. Najbliższy cel jest jednak bardzo konkretny – start w konkursie duetów podczas Mistrzostw Polski w Zakopanem.

– To dodatkowe emocje, bo konkurs transmitowany jest w TVP – przyznaje Dawid.

Klub zamierza wprowadzać młodszych zawodników na większe skocznie oraz do rywalizacji w Pucharze Polski. Największym marzeniem szkoleniowca pozostaje jednak dalszy rozwój młodych sportowców.

– Chciałbym, żeby zawodnicy, którzy zaczynają treningi w naszym klubie, trafiali później do szkół mistrzostwa sportowego w Zakopanem i Szczyrku, gdzie mogliby regularnie trenować z najlepszymi trenerami – mówi.

A marzenia samych zawodników? Takie jak nazwa klubu – skakać po marzenia i je spełniać.

(Elżbieta Tomes)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%