Uszkodzony samochód stał na nieogrodzonej posesji w Pabianicach. Dla 34-latka była to okazja, której nie zamierzał przepuścić. Auto zniknęło, a plan był prosty...
Do kradzieży doszło 23 maja. Właściciel pojazdu, 33-latek, zgłosił policji, że jego samochód zniknął z rodzinnej posesji. Auto wcześniej brało udział w kolizji, więc było uszkodzone. Po zdarzeniu drogowym zostało przewiezione lawetą na teren niezamieszkałej nieruchomości. Samochód nie był zamknięty, choć kluczyki właściciel miał przy sobie. Straty oszacowano na około 5 tysięcy złotych.
Sprawą szybko zajęli się pabianiccy kryminalni. Funkcjonariusze przejrzeli monitoring i wykonali szereg działań operacyjnych, które miały doprowadzić do odnalezienia auta i sprawcy.
Przełom nastąpił pięć dni później. Policjanci namierzyli 34-latka podejrzewanego o kradzież. Według ustaleń śledczych mężczyzna zabrał pojazd przy pomocy lawety i przewiózł go na swoją posesję. Tam, w garażu, miał przygotowywać samochód do rozbiórki. Części chciał później sprzedać.
Mężczyzna usłyszał już zarzut kradzieży. Grozi mu do 5 lat więzienia. Odzyskany samochód wrócił do właściciela.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz