Jest ich siedmioro. Przez trzy miesiące łamali głowy, jak zrobić pachnącą pościel. Dziś po Pamoteksie roznosi się woń bzu. Tak pachnie bawełna z najnowszej kolekcji wiosna-lato. Jest to sukces na skalę światową. Do tej pory nikt nie wymyślił takiej pościeli – pisało w 1999 roku Życie Pabianic.
- Wszyscy mówili, że pościel kupiona w sklepie pachnie podle – wspomina Jacek Ulman, kierownik marketingu, w Zakładach Przemysłu Bawełnianego Pamotex. - Rzeczywiście, tkanina wyjeżdżająca z wykańczalni ma octowo-kwaśny zapaszek. Ktoś rzucił uwagę, że mogłaby pachnieć.
Najpierw dział marketingu przeprowadził sondę wśród znajomych i klientów. Wszyscy odpowiedzieli zgodnie, że to świetny pomysł. Największym problemem był sam zapach. Nikt nie wiedział, skąd go wziąć.
- Kilka dni szukałam producentów zapachów, których można używać do tkanin – wyjawia Barbara Ściążko. Dopiero po piętnastym telefonie trafiłam na firmę, która robi takie rzeczy.
Pamotex nie chciał perfumować bawełny byle czym. Szukał zapachu ekologicznego i bezpiecznego dla skóry. Ten, którym polewają pościelówkę, ma międzynarodowe certyfikaty bezpieczeństwa. Nie zaszkodzi dzieciom i alergikom.
W połowie grudnia rozpoczęło się wielkie wąchanie. Pracownicy kilku działów wybierali między zapachami: cytrynowym, morskim, leśnym, owocowym, lawendowy i bzu. Wygrał ten ostatni.
- Większość naszej najnowszej kolekcji zdobią kwiaty- mówi Małgorzata Pietraszek, plastyk.- Do nich świetnie pasuje zapach świeżego bzu.
Oprócz bawełny w słoneczniki, tulipany, irysy, gerbery, bławatki i drobne łąkowe kwiatuszki pachnieć będzie pościel zdobiona znakami zodiaku, figurami szachów, delfinami, papugami i gąskami.
- Mieliśmy trudny wybór – przyznaje Anna Lis. - Do nowej , pachnącej kolekcji mogliśmy wybrać tylko 36 tkanin.
Tak skrupulatnie wybrane tkaniny nadawały się do perfumowania.
- Nakładanie zapachu jest tajemnicą firmy – stwierdza Ryszard Orłowski z wykończalni. - Najpierw musimy wyprać bawełnę z tego octowego zapachu. Dopiero tak przygotowaną nawilżamy zapachem bzu. Więcej powiedzieć nie mogę, bo będę zdrajcą.
Pachnące belki tkaniny jadą do magazynu, gdzie pościel „leżakuje” tydzień. W ten sposób utrwala się zapach. Później szwaczki szyją powłoczki n poduszki i kołdry.
- Teraz w szwalni pachnie bzem jak maju – żartuje Radosław Marynowski z działu konfekcjonowania. - Pościel pakujemy w folię, która nie pozwala na szybkie ulotnienie się zapachu.
Za kilka dni pachnąca pościel z Pamotexu znajdzie się w sklepach w całej Polsce. W marcu nowość z Pabianic będzie pokazywana na Poznańskich Targach Mody.
- To jest hit na skalę światową – zapewnia Jacek Ulman. - Nie ukrywam, że pachnącą bawełną z Pabianic chcemy zaścielić łóżka Francuzkom, Włoszkom, Szwedkom, Austriaczkom i Niemkom.

ONI WYMYŚLILI ZAPACH: (siedzą od lewej) BARBARA ŚCIĄŻKO – dział zapewnienia jakości, ANNA LIS – dział sprzedaży, ANNA WDOWIAK– marketing. (Stoją od lewej) RYSZARD ORŁOWSKI – wydział wykończalni, JACEK ULMAN – marketing, MAŁGORZATA PIETRASZEK – plastyk, RADOSŁAW MARYNOWSKI – dział konfekcji.
Renata Kamińska
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz