„11 lipca 1926 roku był dniem uroczystym w życiu m. Pabjanic. Od wczesnego ranka domy były ozdobione flagami narodowemi, a na Zamku i pobliskich budynkach firmy Krusche i Ender powiewały obok chorągwi narodowych, chorągwie amerykańskie, francuskie i holenderskie” – pisała „Gazeta Pabjanicka” z 24 lipca 1926 r.
„Ponieważ goście byli oczekiwani na godz. 5 po południu, już o godz. 4 poczęły zbierać się przed Zamkiem tłumy ludzi, które żywo rozprawiając, zajmowały wygodne punkty obserwacyjne. O godz. 5 wszystko było gotowe i na swoich miejscach: delegacje ze sztandarami, orkiestry, członkowie komitetu przyjęcia i publiczność”.
Tego dnia Pabianice czekały na komisję Ligi Narodów (poprzedniczka Organizacji Narodów Zjednoczonych). Komisję zaprosił polski rząd. Próbował on scalić w jedno państwo ziemie, które przez 123 lata okupowało trzech zaborców. Liga Narodów miała nam pomóc połączyć trzy sieci kolejowe i trzy sieci drogowe. Miała też ocenić, czy da się zbudować system kanałów wodnych łączących wszystkie regiony Polski ze Śląskiem i Bałtykiem.
Barką do Rydzyn
Według ówczesnych szacunków, transportowanie węgla na barkach płynących kanałami byłoby czterokrotnie tańsze, niż wożenie go pociągami. W ten sam sposób polskie wyroby przemysłowe mogłyby płynąć do nadbałtyckich portów. Był też drugi plus ogromnej inwestycji: regulowanie rzek i budowanie kanałów dałyby pracę dziesiątkom tysięcy bezrobotnych.
Pabianice były ważnym punktem na mapie planowanego „kanału węglowego”. W okolicach naszego miasta miał powstać kanał Śląsk-Łódź-Gdańsk oraz port przeładunkowy. Ówczesna „Gazeta Pabjanicka” pisała: „Tutaj, względnie w pobliskiej wsi Rydzyny, ma powstać wielki port węglowy, skąd pójdzie kanał do Łodzi, z odgałęzieniami do Konstantynowa i Lutomierska, a stamtąd na Zgierz, Łęczycę, Koło, Konin. W wypadku budowy portu we wsi Rydzyny, Pabjanice posiadałyby odnogę kanału z portem miejscowym w stawie firmy Krusche i Ender przy ul. Grobelnej”.
Zanim komisja Ligi Narodów wjechała do Pabianic, badała bieg Wisły od Warszawy do Gdańska, obejrzała Gdynię, Bydgoszcz i Poznań. Następnie wzdłuż Warty - odcinka przyszłego kanału węglowego Śląsk-Łódź-Gdańsk, dotarła do Łodzi, Konstantynowa, Lutomierska i Łasku.
Jadą!
„Po kilku godzinach oczekiwania, przerywanego dźwiękami dwu orkiestr, o godz. 7.30 zajechały auta, z których wysiedli goście” – relacjonowała „Gazeta Pabjanicka”. „Ze stopni Zamku wygłosili przemówienia powitalne p.p. prezydent miasta Jankowski i prezes rady miejskiej, poseł Szczerkowski, którzy w słowach podniosłych, nacechowanych powagą chwili, witali dostojnych gości i wyrazili życzenia, iżby prace ich były uwieńczone pomyślnemi wynikami. W przerwach między przemówieniami orkiestry odegrały hymny narodowe francuski, amerykański i holenderski”.
Za serdeczne przyjęcie w Pabianicach podziękował major Case z USA – członek komisji Ligi Narodów. Oświadczył on, że komisja będzie się starała, by „sprawa dróg wodnych w Polsce była jak najpomyślniej załatwiona”. Optymistycznie zakładano, iż prace ziemne rozpoczną się za pół roku.
Dalszy ciąg wizyty komisji „Gazeta Pabjanicka” relacjonowała tak: „Po odwiedzeniu Zamku, gdzie goście położyli swoje podpisy, Komisja zwiedziła szkolę powszechną bliźniaczą, a następnie udała się do fabryki Krusche i Ender, gdzie na dziedzińcu fabrycznym nastąpił pokaz straży ogniowej. Następnie goście zwiedzili urządzenia fabryczne, poczem odbył się obiad w pałacu letnim prezesa fabryki p. F. Kruschego. Przy końcu obiadu członkowie Komisji wyrazili uznanie dla prezesa fabryki p. F. Kruschego i dyrektora administracji p. R. Kanenberga za krzewienie oświaty i sportu wśród robotników firmy”.
Po późnym obiedzie goście pojechali do Łodzi. Redaktor gazety był dumny z pabianiczan. Napisał: „Okazało się, że ze wszystkich miast i miasteczek na terenie województwa łódzkiego Pabjanice przyjęły Komisję Ligi Narodów najserdeczniej i najokazalej. Miasto nasze umie przyjmować…”.
A łodzianie nam zazdrościli. Niedługo potem „Łódzkie Echo Wieczorne” pisało: „Niewielkie w porównaniu z Łodzią Pabjanlce mogłyby służyć nam chwalebnym przykładem. Tam zainteresowano się ogromnie planem kanału, zwołano zebranie informacyjne, na którem postanowiono stworzyć w Pabianicach specjalną propagandę (odczyty z przezroczami, imprezy dochodowe, etc). Czemu u nas w Łodzi nic o takiej akcji nie słychać?”.
Skończyło się na marzeniach
Pabianice żyły nadzieją na pracę dla bezrobotnych i dobrze płatne zajęcia przy obsługiwaniu portu. Zaraz po wyjeździe komisji Ligi Narodów „Gazeta Pabjanicka” tryskała optymizmem: „Komisja orzekła, że Polska posiada świetne warunki do żeglugi wewnętrznej, wobec czego nietrudno może powstać u nas system dróg wodnych, który stanie się stosem pacierzowym życia gospodarczego kraju. W imię dobra całego kraju rząd polski powinien dołożyć wszelkich starań, ażeby budowa kanału węglowego była rozpoczęta jeszcze w tym roku”.
Ale już kilka miesięcy później emocje wygasły. „Łódzkie Echo Wieczorne” pisało: „Ze wszystkiego wynika, że Łódź ma wszelkie powody do życzenia sobie, aby doniosły projekt został jak najszybciej urzeczywistniony. Tymczasem - jak nas informują - zainteresowanie jest o wiele mniejsze. niż być powinno. Fakt ten jest tembardziej ubolewania godny, iż przecież koszty budowy kanału są olbrzymie, rząd nie będzie mógł na własną rękę urzeczywistnić projektu, a wiec udział kapitałów prywatnych byłby wielce pożądany. Przemysłowcy łódzcy winniby zainteresować się projektem we własnym interesie, tymczasem – nie tylko oni, ale żadne czynniki społeczne w Łodzi, nie powzięły jeszcze żadnego stanowiska w sprawie tak wielkiej wagi”.
(artykuł z cotygodniowej strony historycznej w Życiu Pabianic)
0 0
Prawie po 100 latach marzenia się spełniły i mamy Port Łódź ...;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz