Dziki wciąż pojawiają się w przestrzeni miejskiej i nie są to pojedyncze przypadki. Potwierdzają to nagrania i zdjęcia, które trafiają na naszą skrzynkę redakcyjną. Widać na nich nie po kilka sztuk, lecz całe watahy zwierząt.
„Wychodzą do ludzi”, „są tu niemal codziennie”, „chodzą stadami”, „nie wiemy, kiedy wyskoczą zza ogrodzenia” - piszą mieszkańcy pogranicza Pabianic i Ksawerowa. Podkreślają, że nie są to incydentalne wizyty, lecz powtarzający się problem. Dziki stwarzają również zagrożenie w ruchu drogowym. Potwierdzają to kierowcy przemierzający systematycznie ulicę Partyzancką.
- Czy Miasto planuje coś z tym zrobić? Spacerowałam tam 2 tygodnie temu z psem i dwójką małych dzieci. Sąsiadka uprzedziła mnie, że parędziesiąt metrów dalej ryje stado dzików i że trzeba się schować. Nie chce nawet myśleć co by było gdybysmy na nie wpadły - relacjonuje pani Justyna.
Przeczytaj też: dziki terroryzują miasto
W październiku ubiegłego roku Urząd Miejski poinformował oficjalnie o rozpoczęciu odłowu dzików. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Te informacje nie uspokoiły jednak mieszkańców. Pojawiają się pytania o skuteczność akcji, o lokalizację klatek odłowowych oraz o procedury zgłoszeń.
- Z tego, co widzę i słyszę od sąsiadów, dziki w okolicach Aflofarmu, na nieużytkach i polach przy granicy Pabianic i Ksawerowa są niemal codziennie. A klatek nie widziałam ani ja, ani nikt z moich znajomych czy sąsiadów – twierdzi jedna z mieszkanek. - Co mam zrobić, kiedy spotkam taką zgraję? Gdzie dzwonić i kogo informować? Straż Miejska i Urząd Miasta są raczej zdziwieni takimi telefonami, a my zostajemy z tym problemem sami.
Zobacz też: dzik zawędrował do kina Tomi
O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do urzędników. W odpowiedzi czytamy, że na terenie miasta odłów redukcyjny dzików trwa i jest prowadzony na podstawie decyzji Starosty Pabianickiego, w porozumieniu z Zarządem Okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego w Łodzi. Odłów realizowany jest przez wyspecjalizowaną firmę, z którą miasto ma podpisaną umowę, przy udziale Powiatowego Lekarza Weterynarii. Klatki odłowowe mają być rozstawione m.in. w rejonie ulic Warszawskiej, Widzewskiej, Pietrusińskiego, Partyzanckiej i Sikorskiego.
Do tej pory odłowiono dziewięć dzików. W sytuacjach wymagających interwencji mieszkańcy proszeni są o kontakt pod numerami alarmowymi 986 lub 112.
Tymczasem, dziki nadal swobodnie poruszają się po mieście. Pytanie, które powraca w rozmowach z mieszkańcami, to czy podjęte działania to wystarczająca odpowiedź na problem, z którym mierzą się na co dzień?
4 0
Rozesłano 13 milionów *%#)!& o bezpieczeństwie ,ale ni chu chu o kochanych dziczkach,pladze miast ostatnich lat.W takim samym bełkociku jest informacja że odłów trwa,tylko na razie bez sukcesów.Gdyby na spacerze samozwańczy właściciel trawnika czy innego nieużytku zrobił ci kuku w dupsko kiełkiem,wyj,wołaj o pomoc,może przyjadą swym elektryczkiem na pomoc.
0 0
Taka już natura dzików, że chodzą stadami (oprócz "odyńców" oczywiście - jak sama nazwa wskazuje 🤣). Tyle instytucji zaangażowanych, tyle pieniędzy poszło, a problem nadal JEST. Co takiego musi się wydarzyć, aby władze miasta zaczęły MYŚLEĆ???🙄 A może dziczki zgodnie z ideologią obecnie rządzącej" Koalicji 13 grudnia" są ważniejsze od mieszkańców miasta i nic im się stać nie może (a za to mieszkańcom może)?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz