W Wielki Piątek z pola przy S14 zniknęły trzy ule wraz z pszczołami. W Wielką Niedzielę pszczoły wróciły na swoje miejsce.
„Szybko się znalazły, bo po dwóch dniach”, mówi Karol Rutkowski, prezes Regionalnego Koła Pszczelarzy w Pabianicach. To on zamieścił na stronie FB Koła informację o kradzieży.
„Skradziono trzy ule z pszczołami w okolicach Piątkowiska i trasy S 14. Były to ule drewniane; dwa wielkopolskie i jeden warszawski poszerzony. Jeśli ktoś zauważył, lub ma wiedzę o zdarzeniu proszę o kontakt – napisał.
To wystarczyło, żeby ule wraz z pszczołami wróciły. Kto je zabrał, po co, i dlaczego. Jak to się stało, że wróciły ?
- To był cud wielkanocny – śmieje się pan Karol.
Strata byłaby niepowetowana, pszczele rodziny warte są od 200 do 600 zł. Same ule około 2 tys. zł. Pszczelarze nie chcą dochodzić, kto je skradł.
Pabianickie Koło liczy około 50 członków. To w większości mężczyźni, choć jest też kilka pań. Wielbiciele tych pracowitych i pożytecznych owadów są w różnym wieku i reprezentują różne zawody. To profesorowie, lekarze, stolarze, architekci, rolnicy. Dla większości z nich pszczelarstwo to hobby i pasja, którą zajmują się po amatorsku, choć już amatorami nie są. Po latach zajmowania się tymi pracowitymi owadami stali się profesjonalistami, choć nie prowadzą pasiek po to żeby zarabiać i żyć wyłącznie z pracy pszczół.
Prezes Koła Karol Rutkowski jest z zawodu inżynierem, a pszczołami od 18 roku życia. Pierwszy ul z pszczołami dostał od szwagra, a ten od swego dziadka. Kilka lat później dostał kolejny ul i kolejny. Dziś ma kilkadziesiąt uli, a w każdym około 20 tysięcy pszczół. Każdego dnia poświęca im po 2-3 godziny. Zima jest trochę ulgi, a z wiosną zaczyna się sezon dla pszczelarzy.
- Nie trzeba być posiadaczem ziemskim, żeby hodować pszczoły – zapewnia Rutkowski. - Najważniejsze to mieć pracownię, pomieszczenie przeznaczone do prac przy obsłudze uli, pozyskiwania produktów pszczelich czy przechowywania podstawowego sprzętu pasiecznego.
Ule można postawić na wynajętym terenie. Stoją więc w różnych miejscach; na łąkach, w sadach, na polach, by pszczoły miały co zbierać i czym się żywić. To dla obopólnego dobra. Pszczoły mają nektar z kwiatów i roślin, a właściciel pola owady, które zapylają rośliny. Koło pszczelarzy w tym roku będzie obchodzić 45-lecie istnienia. Do tej pory nie zarejestrowało przypadków kradzieży. Pszczelarze mają za kłopoty z nornicami, szerszeniami...a nawet z ptakami
- Dzięcioł zielony uparł się na mój ul - opowiada pan Karol. - Zimą kuł w drewniany ul tak długo, aż wykuł dziurę przez którą podjadał miód i... pszczoły.
Przez tego szkodnika pszczelarz stracił pszczelą rodzinę i ul.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz