Kobieta zmarła wskutek wykrwawienia i wychłodzenia organizmu. Są wyniki sekcji Pabianiczanki, która wpadła pod pociąg na stacji PKP przy Łaskiej.
Prokuratura w Pabianicach prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 70-letniej kobiety. W sobotę 7 lutego około godziny 8:20 policjanci otrzymali zgłoszenie o zwłokach leżących na terenie dworca. Ciało znajdowało się między ścianą peronu a torami, na których stał pociąg PKP Intercity relacji Wrocław-Białystok. Jego dalszy bieg został wstrzymany. Ale to nie ten pociąg potrącił kobietę. Do wypadku doszło wiele godzin wcześniej.
W trakcie oględzin ustalono, że u 70-letniej kobiety doszło do częściowej amputacji lewej nogi, a obrażenia te mogły nastąpić za jej życia. Z uwagi na niewykluczenie udziału osób trzecich prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sądowo-lekarskiej sekcji zwłok. Przeprowadzono ją w piątek 13 lutego. Prokuratorzy spodziewali się, że jej wyniki wyjaśnią ostateczną przyczynę zgonu, jak i czas powstania obrażeń. Co ustalono?
- Stwierdzono obrażenia typowe dla upadku oraz potrącenia przez pociąg; urazy żeber, złamania kości miednicy i częściową amputację lewej nogi. Obrażenia mogły powstać za jej życia - ujawnia prokurator Paweł Jasiak, rzecznik prokuratury okręgowej w Łodzi. - Zgon nastąpił w wyniku wykrwawienia i wychłodzenia organizmu.
Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że zmarła miała jechać pociągiem relacji Zakopane – Świnoujście, który zatrzymywał się na stacji w Pabianicach po godzinie drugiej w nocy. Podhalanin w sobotnią noc miał prawie godzinne opóźnienie. To ten pociąg potrącił kobietę, gdy ta spadła z peronu na torowisko.
Jak do tego doszło?
- Okoliczności, w których kobieta upadła na tory są obecnie przedmiotem postępowania dowodowego – dodaje prokurator.- Trwa zabezpieczanie wszystkich dostępnych nagrań monitoringu, które zostaną poddane szczegółowej analizie.
Przy zwłokach znaleziono bilet na trasie Pabianice - Koszalin. Kobieta jechała do sanatorium. Miała przy sobie miała torebkę i torbę podręczną. Duży bagaż nadała wcześniej. W pociągu na stacji w Świnoujściu odnaleziono jej torebkę.
Torba podręczna została na peronie w Pabianicach. Być może kobieta wsiadła do pociągu, zostawiła torebkę i wróciła po torbę, a wtedy wpadła między peron i bok wagonu. Z relacji świadków wynika, że na stacji Łódź-Kaliska pociąg był sprawdzany przez pracowników kolei pod kątem zaistnienia wypadku. Śledczy ustalają, czy obsługa pociągu otrzymała informację o zdarzeniu z udziałem pasażera i ewentualnie, jakie w związku z tym podjęto kroki.
- Sprawdzamy też kolejowe procedury – dodaje prokurator Jasiak.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz