Wiadomości

Zamknij

Aktorką chciała zostać, odkąd pamięta. Kim jest Katarzyna Tkacz?

LM 17:02, 17.11.2018 Aktualizacja: 10:06, 25.10.2025
Skomentuj Aktorką chciała zostać, odkąd pamięta. Kim jest Katarzyna Tkacz? zbiory własne

Aktorką chciała zostać, odkąd pamięta. Co rwało ją na scenę? Nie wie. To było naturalne, nigdy się nad tym nie zastanawiała i nigdy nie pragnęła robić czegoś innego. Wybór studiów aktorskich (Krakowskie Szkoły Artystyczne, kierunek aktorski i telewizyjny) był formalnością. Tak jak i dostanie się tam.

- Na egzaminie recytowałam „Jestem niczym” Stachury, „Cztery róże dla Lucienne” Rolanda Topora i śpiewałam – opowiada Katarzyna Tkacz. – Jedną, drugą, trzecią piosenkę, a oni chcieli więcej. To poleciałam z „Anielskim orszakiem” i mieli dość.

Na pierwszym roku razem z Kasią studiowało 40 osób. Na drugim zostało już 11. Nie wszyscy byli gotowali na ćwiczenia z baletu, sztuk walki, stepowania czy… jazdy konnej.

Razem z ludźmi z roku chodziła do Teatru Starego w Krakowie, gdzie przyszli aktorzy, w zamian za statystowanie w sztukach, mogli za darmo oglądać spektakle. Bywało, że jedną sztukę oglądała po kilka razy. Pracowała też w „Rozmowach w toku”. To m.in. na niej Ewa Drzyzga ćwiczyła swoje wywiady. A Kasia nauczyła się tam techniki zawodu, pracy z kamerą.

Statystowała również w filmie Małgorzaty Szumowskiej „Ono”.

- Choć na planie byłam tylko cztery dni, bardzo dużo się od niej nauczyłam – opowiada o pracy ze znaną polską reżyserką. - Jako dzieciak znalazłam się też na planie filmu „Jakub kłamca”, w którym główną rolę zagrał Robin Williams.

Studia zakończyły się egzaminem praktycznym, który odgrywała aż 11 razy na deskach krakowskiego Teatru 38.

- Nazwa tego miejsca wzięła się z ilości miejsc siedzących – wyjaśnia pabianiczanka. – A na spektakle tam i tak wchodzi po 100 osób. Ciężko się gra w tak gorącej, dosłownie, atmosferze.

Sabina z ubojni, morderczyni…

Po studiach pochłonęło ją życie prywatne. Założyła rodzinę, urodziła dwóch synów. 11 lat temu przyjechała do Pabianic.

Zaczęła pracę w Ośrodku Profilaktyki i Integracji Społecznej przy Partyzanckiej, gdzie pomagała dzieciom w odrabianiu lekcji, uzupełnianiu braków szkolnych. Społecznie prowadziła dla niepełnosprawnych zajęcia z teatru. Została też (i jest po dziś dzień) wolontariuszką „Agrafki”. W Dziennym Ośrodku Adaptacyjnym prowadziła zajęcia z muzykoterapii.

- Praca z niepełnosprawnymi jest fantastyczna. To są bardzo prawdziwi ludzi, niezwykle pracowici, staranni, zdyscyplinowani – zachwala pabianiczanka. – A do tego niezwykle sympatyczni, wspierający się nawzajem, pomagający sobie. Są niewiarygodnie silni i zarażają swoim zapałem.

Kasia uczyła ich gry na scenie, razem z nimi występowała w wielu aktorskich projektach, nie tylko w Pabianicach.

Mimo pracy, obowiązków i aktywnego życia społecznika, swojej pasji nie porzuciła.

- Zdarza się, że gram w serialach paradokumentalnych – wyjaśnia. – To, wbrew pozorom, bardzo ciężka praca.

Czasu na przygotowanie się do roli i nauczenie tekstu jest niewiele. Jeden 40-minutowy odcinek kręcą maksymalnie trzy dni.

- Nie wymagajmy więc od nich cudów – podkreśla. – Mam ogromny szacunek do występujących w nich ludzi, bo nie każdego stać na taką odwagę.

Kogo w paradokumentach grała Katarzyna Tkacz? Sabinę z ubojni, kobietę uzależnioną od gry na automatach, panią prześladowaną przez sąsiada czy podejrzewaną o zamordowanie męża.

Dawać siebie innym

Od ponad 2 lat 37-latka aktorsko spełnia się w grupie teatralnej DlaNiepoznaki, działającej w Miejskim Ośrodku Kultury. Do ekipy aktorów-amatorów, prowadzonych przez Dorotę Olejnik, dołączyła po pierwszym ich spektaklu. Byli właśnie w trakcie przygotowań do kolejnej sztuki.

- Dostałam rolę sprzątaczki. Niepozorną, ale w finale kluczową – wspomina swoją pierwszą kreację w „Brudnej sprawie”.

Później przyszła kolej na inne spektakle i występy na scenie nie tylko pabianickiego MOK-u, ale i w Łodzi, Warszawie, Kołobrzegu, Woli Krzysztoporskiej. Niebawem grać będą w Piotrkowie Trybunalskim i Łasku.

Wystawiają dwie, trzy sztuki rocznie. Wszystkie autorstwa Doroty Olejnik. Teraz pracują nad jej najnowszą sztuką „Wszystko zostaje w rodzinie”.

Rola życia? Jeszcze przed nią

Jej marzenie to obsada w filmie Wojciecha Smarzowskiego. Najlepiej trudna, wymagająca, niejednoznaczna.

- Lubię grać postacie całkiem ode mnie różne – tłumaczy. – Na egzaminie dyplomowym wcieliłam się w postać obłąkanej kobiety, która po porodzie zamordowała swoje dziecko.

Grała też alkoholiczkę, histeryczkę, despotkę, złodziejkę…

Każdą rola to wyzwanie i poświęcenie.

- Ale ja to lubię – podkreśla.

(LM)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%