Strażacy mieli pracowitą noc i dzisiejszy poranek; gasili pożar domu w miejscowości Wrząca gm. Lutomiersk, wyciągali sarnę z metalowej pułapki. Działali za ratowników medycznych, bo wszystkie karetki były zajęte.
Pracowicie zaczęła się dzisiejsza sobota (10 stycznia) dla strażaków. O godz. 1.38 wezwano ich do miejscowości Wrząca w gm. Lutomiersk. Palił się jednorodzinny dom. Na ratunek pojechały jednostki PSP Pabianice i OSP Lutomiersk. Ogień pojawił się na poddaszu, a potem przerzucił się na dach. Na szczęście mieszkańcy zdołali się ewakuować. Nikt nie odniósł obrażeń.
Przyczyną pożaru była (zdaniem strażaków) nieszczelność przewodów kominowych. Od komina zapaliła się belka stropowa, a potem dach. Spaliło się 70 metrów kwadratowych dachu. W akcji gaśniczej brało udział 29 ratowników w tym 4 strażaków PSP i 25 druhów z OSP. Akcja gaśnicza trwała do godz. 7.20.
O godz. 8.45 poproszono strażaków z PSP o pomoc w ratowaniu zwierzęcia. Sarenka utknęła między metalowymi prętami ogrodzenia pabianickiego szpitala od ul. Zagajnikowej. Mocno się szarpała i trzeba było podać jej środki uspokajające. Zwierzę przekazano w ręce weterynarza.
O godz. 10.38 zastęp strażaków z PSP wezwano na ul. Zamkową. Pojechali na przystanek tramwajowy przy SP 5 w zastępstwie karetki pogotowia (wszystkie były zajęte w tym czasie).
Na miejscu okazało się, że pomocy potrzebował mężczyzna, który uderzył się w głowę. Strażacy stwierdzili u niego obrażenia, ale nie najświeższe. Mieli natomiast spore kłopoty z porozumieniem się z poszkodowanym, bo kontakt z nim bardzo utrudniony. Strażaków zastąpili wkrótce ratownicy medyczny, którzy zabrali go do szpitala na badania.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz