249 kotów, miesiące leczenia, tysiące złotych wydanych na ratowanie życia i tylko 39 adopcji w ciągu roku. Wolontariusze Miauczykotka nie ukrywają niepokoju.
Coraz więcej kotów trafia pod ich opiekę, a coraz mniej z nich szybko znajduje własny dom. W styczniowym podsumowaniu 2025 roku fundacja Miauczykotek nie operuje wielkimi hasłami. Zamiast tego pokazuje liczby, a te mówią same za siebie.
- Z każdym rokiem adopcje są trudniejsze i mija więcej czasu, zanim kot znajdzie swój dobry, docelowy dom - piszą na swoim Facebooku wolontariusze.
Dla kota czas ma znaczenie. Dla kota przebywającego miesiącami w domu tymczasowym lub w klatce po leczeniu - jeszcze większe.
Bez adopcji nie ma miejsca dla kolejnych
Wolontariusze nie ukrywają, że adopcja jest dziś kluczowym elementem całego systemu pomocy. Każdy kot, który trafia do nowego domu, oznacza realną możliwość przyjęcia następnego zwierzęcia w potrzebie.
- Adopcja oznacza zwolnienie miejsca dla kolejnego potrzebującego kota – podkreślają. - Tych w naszym rejonie wciąż nie brakuje.
Brak wolnych miejsc oznacza konieczność trudnych decyzji: czekania, odkładania interwencji, szukania rozwiązań tymczasowych tam, gdzie tymczasowość już się kończy.
Choroby, urazy i osierocone kocięta
Za każdą z 249 liczb kryje się konkretna historia. Najczęściej są to poważne choroby, urazy po wypadkach, osierocone kocięta oraz zwierzęta zgłaszane przez mieszkańców z powodu niewłaściwego traktowania. Mimo wysiłków i leczenia dziewięciu kotów nie udało się uratować. To także element tej pracy, o którym rzadko się mówi.
Leczenie kosztuje. Często prywatnie
W 2025 roku wydatki fundacji potwierdzone fakturami wyniosły 93 549,17 zł. Z tej kwoty 77 912,65 zł przeznaczono na leczenie weterynaryjne i karmę. Wolontariusze zaznaczają jednak, że duża część karmy, żwirku i kosztów leczenia jest pokrywana z prywatnych środków.
- Dwie i pół setki kotów wymaga mnóstwa zasobów - podsumowują wolontariusze.
Pomoc jest, ale potrzeba domów
Fundacja otrzymała w 2025 roku wsparcie grantowe od Fundacji VIVA!, dzięki któremu możliwy był zakup klatek i transporterów wykorzystywanych m.in. przy sterylizacji i kastracji kotów wolno żyjących. Pomoc rzeczową przekazały także firmy, w sklepach i szkołach odbywały się zbiórki potrzebnych rzeczy. To wszystko jednak nie rozwiązuje najważniejszego problemu.
- Każde udostępnienie ogłoszenia o kocie może być tym momentem, który zmieni jego życie – apelują wolontariusze. - Bez adopcji nie będziemy w stanie pomagać kolejnym.
Miauczykotek przypomina również o możliwości wsparcia poprzez przekazanie 1,5% podatku (KRS: 0000135274, cel szczegółowy: MIAUCZYKOTEK). Kotki czekające na nowy dom oraz aktualności pabianickiego Miauczykotka można znaleźć TUTAJ.
0 0
Cóż poradzić - stajemy się z każdym rokiem coraz wygodniejsi i leniwi. Bez ustawowego obowiązku sterylizacji problem będzie narastał. Właśnie teraz, w trzaskające mrozy, można zobaczyć zabiedzone, bezpańskie kociny poszukujące miejsca do ogrzania i zjedzenia czegokolwiek. Choćby w dożywianiu wielu z nas mogło by im pomóc 😥
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz