Ksawerowianie skarżą się na uciążliwy hałas dochodzący z kościelnej wieży. Dzwony i melodie – według relacji mieszkańców – wybijają godziny od 6:30 do 21:00, osiągając momentami poziom niemal 100 decybeli. Interwencje instytucji publicznych przynoszą jedynie chwilowe efekty. Taką wiadomość dostaliśmy na naszą skrzynkę:
"Szanowna Redakcjo,
piszemy do Państwa w sprawie, która od lat zatruwa życie mieszkańcom Ksawerowa, a która - niestety - wciąż nie znajduje swojego rozwiązania. Chodzi o kościelne dzwony i melodyjki, które proboszcz naszej parafii traktuje jak prywatny instrument do nieustannego przypominania mieszkańcom, że to on nadaje rytm w tej miejscowości.
Sprawa była zgłaszana wielokrotnie – na policję, do Urzędu Gminy, do Rady Gminy, a nawet do powiatowego referatu ochrony środowiska. Efekt zawsze jest ten sam: po interwencji ksiądz na chwilę ścisza dzwony, zaprzestaje grania melodii… po czym po kilku dniach lub tygodniach wraca do starych nawyków, jakby chciał udowodnić, że w Ksawerowie najważniejszy jest nie urząd, nie prawo, ale on.
Ochrona środowiska nakazała ściszenie dzwonów poniżej 55 decybeli. Proboszcz, jak na człowieka kościoła przystało, „posłusznie” zastosował się do nakazu – tylko po to, by później znów rozkręcić głośniki tak, że wybijają dziś prawie 100 decybeli. Dla porównania: to poziom hałasu porównywalny z pracującą wiertarką przy uchu. A biją już od 6:30 do 21 (i to czasem kilka razy w ciągu JEDNEJ godziny), jakby mieszkańcy Ksawerowa nie posiadali własnych budzików, telefonów i zegarków. Widać według proboszcza w XXI wieku nadal trzeba ludziom wybijać godziny z wieży kościelnej.
Nie wspominając już o muzycznych akcentach – każdy ślub, każdy pogrzeb to kolejny koncert, w którym mieszkańcy nie mają wyboru, czy chcą być widownią.
Pytanie brzmi: ile jeszcze razy instytucje publiczne będą musiały interweniować, zanim ktoś zrozumie, że prawo obowiązuje także na plebanii? Bo póki co wygląda to tak, że proboszcz Ksawerowa urządził sobie prywatny teatr dźwięków, a mieszkańcy grają w nim role statystów.
Czy naprawdę władze naszej gminy i powiatu muszą za każdym razem pokornie czekać, aż ksiądz łaskawie ściszy dzwony – by za chwilę znów pokazał, kto tu rządzi?
Liczymy na to, że nagłośnienie tej sprawy w lokalnych mediach zmusi odpowiednie instytucje do traktowania problemu poważnie. Bo my, mieszkańcy, mamy już dość życia w rytmie cudzych decybeli.
Z poważaniem, Mieszkańcy Ksawerowa".
O możliwość ściszenia dzwonów zapytaliśmy księdza mgr Andrzeja Ścieszko, proboszcza parafii Matki Boskiej Częstochowskiej w Ksawerowie.
- Zapraszam parafian do siebie na rozmowę w tej sprawie - stwierdził ksiądz proboszcz.
Zaznaczył też, że nie w stanie wyłączyć dzwonów i pozbawić społeczność tak ważnego elementu życia religijnego i kulturowego. Dzwony w kościele biją, aby zasygnalizować nabożeństwa, uroczystości, modlitwy i inne ważne wydarzenia religijne, takie jak msze, śluby czy pogrzeby,
6 3
To wierutne kłamstwa. Mieszkam w okolicy dzwonów ponad 40 lat i nigdy nie słyszałem aby komukolwiek przeszkadzały. Ujawnij się to spokojnie pogadamy. Nie masz prawa zabierać głosu za wszystkich mieszkańców.
6 5
Wystarczy nie dawać haraczy na tacę to mu rura zmięknie i dzwony też.
2 3
Ostatnio w państwie Tuska nastała "moda" na skargi. A to na smród z hodowli świń, a to na hałasy ze szkolnych boisk, a to na kościelne dzwony. Jeśli tej elycie coś przeszkadza, to wynika to z POczucia wyższości i niechęci do rozbrykanych dzieci, ludzi zajmujących się rolnictwem lub biciu dzwonów w kościołach od wieków towarzyszącym wiernym w ich codziennym życiu.
A DO BUDY, zasmarkana elyto!
1 0
Nie ma nic gorszego niż klerykalny faszyzm... A ty Patidoito, żulu napij się lepiej denaturatu zamiast wypisywać swoje herezje..m
3 0
Mieszkam około kilometr od kościoła i przy dobrej pogodzie, słyszę dzwony i melodie równie dobrze jak imprezę u sąsiada. Powiedzmy, że się do tego przyzwyczaiłem i traktuję trochę jako element lokalnego kolorytu, ale szczerze współczuję ludziom mieszkającym bliżej. Nikt nie zasługuje na życie w hałasie od rana do wieczora - a proboszcz powinien to uszanować. Chyba, że miłosierdzie do bliźnich głoszone z ambony dotyczy tylko nas, a nie jego...
Najbardziej w całej sytuacji oburza jednak fakt, że ksiądz nie szanuje nie tylko mieszkańców, ale też prawa. Wręcz wykazuje się skrajną ignorancją w tej materii. A kiedy ktoś się oburza na ten fakt, zaraz jest podnoszone larum, że "atakują kościół i wiarę". Tymczasem ludzie chcą tylko szacunku i spokoju. Marzy mi się czas, w którym wszyscy będziemy równi wobec prawa, a nie będą wokół takie święte krowy, które mogą innym bruździć bez żadnych konsekwencji.
W tej sytuacji pozostaje tylko pochwalić odwagę autorów listu, pod którym podpisuję się obiema rękoma. Oby więcej takich inicjatyw, a może ktoś wreszcie usłyszy.