Nie świeciły neonami, czasem były na wysokości kolan, czasem ukryte za rogiem albo wtulone w pniak po dawnym drzewie. Po kilku latach ciszy autor kultowych mikromurali zapowiada ich powrót na miejską scenę. I to nie z wielkoformatową sztuką, ale właśnie z tym, co zawsze było jego znakiem rozpoznawczym – małymi formami, które robią wielką robotę.
0 0
SUPER❤️
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciepabianic.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz